Kiedy słyszymy słowo "ekologia", zazwyczaj przed oczami mamy papierowe słomki, samochody elektryczne albo torby wielokrotnego użytku. Rzadko myślimy o materiałach, z których budujemy i wykańczamy nasze domy. A to błąd! Wybierając elementy wyposażenia, mamy ogromny wpływ na środowisko.
Jako szklarze z Dobrodzienia, codziennie obracający tonami tego pięknego materiału, często słyszymy pytanie: czy szkło w ogóle jest eko? Dziś postanowiliśmy zabrać Was za kulisy naszego zakładu szklarskiego i pokazać, jak to wygląda w praktyce. Ostrzegamy - będzie trochę o biznesie, trochę o śmieciach i bardzo dużo o odpowiedzialności.
Zacznijmy od podstaw. Z czego robi się szkło? Głównym składnikiem jest piasek kwarcowy, do tego trochę węglanu sodu i wapienia. Żadnych mikroplastików, żadnych toksycznych żywic, które będą rozkładać się przez tysiące lat. To materiał w 100% naturalny.
Ale to, co czyni szkło absolutnym mistrzem świata w kategorii ?eko?, to fakt, że można je przetwarzać w nieskończoność bez utraty jakości. Szklana butelka czy tafla ze starego okna może zostać przetopiona i stać się nowym, idealnie przejrzystym oknem lub luksusową balustradą. To czysta magia recyklingu.
Brzmi pięknie, prawda? Jednak w zderzeniu z rzeczywistością warsztatową pojawia się pewien problem. Kiedy na naszym nowoczesnym centrum obróbczym CNC wycinamy dla Was nietypowe lustro na wymiar czy skomplikowaną kabinę prysznicową ze skosami, zawsze powstają odpady. W branży mówimy na to stłuczka szklana.
Kiedyś, w dawnych czasach, takie odpady często lądowały na zwykłych wysypiskach śmieci. Dziś, w nowoczesnym zakładzie szklarskim, takie podejście jest absolutnie niedopuszczalne.
Tu dochodzimy do sedna naszej społecznej odpowiedzialności biznesu (z ang. CSR). Segregacja stłuczki szklanej to dla nas priorytet i nieodłączny element codziennej pracy.
Mamy w zakładzie specjalne pojemniki, do których trafia każdy, nawet najmniejszy ścinek szkła. Następnie jest on odbierany przez wyspecjalizowane firmy recyklingowe, z którymi mamy podpisane rygorystyczne kontrakty. Ale uwaga ? tu zdradzimy Wam mały sekret z branży. My na tej stłuczce nie zarabiamy. Co więcej, to my musimy płacić firmom recyklingowym za jej odbiór.
Zgadza się. Oddanie posegregowanego szkła do hut to dla naszego zakładu stały, comiesięczny koszt. Dlaczego więc to robimy?
To dla nas świadoma inwestycja w czystsze środowisko na Opolszczyźnie. Ekologia to dla nas nie są puste slogany reklamowe, ale realne faktury, które co miesiąc opłacamy w imię wyższych wartości.
Oczywiście, najlepszy odpad to ten, który w ogóle nie powstał. Dlatego w naszym zakładzie w Dobrodzieniu łączymy tradycję z najnowszą technologią. Zanim tarcza czy laser dotknie tafli, zaawansowane programy komputerowe optymalizują rozkrój szkła tak, aby maksymalnie wykorzystać materiał i zminimalizować ilość ścinek. Z kolei nasza włoska krawędziarko-ukosowarka Schiatti Angelo gwarantuje taką precyzję, że niemal wyeliminowaliśmy błędy produkcyjne ? nie musimy wyrzucać zepsutych formatek, bo każda od razu wychodzi idealnie.
Decydując się na szklane panele kuchenne, balustrady czy drzwi przesuwne z naszego warsztatu, inwestujesz w materiał, który przetrwa pokolenia. A jeśli kiedykolwiek postanowisz zmienić wystrój, to szkło w 100% wróci do obiegu.
Ponadto, wybierając nasz opolski zakład, masz pewność, że wspierasz firmę, która bierze pełną odpowiedzialność za swoje odpady produkcyjne ? nawet jeśli to kosztuje.
Szkło to materiał z przyszłością. Dbajmy o nią razem!